Byłem na Mrocznym Widmie w kinie. Oczywiście w 3D. To nie będzie recenzja filmu. To będzie kilka myśli na temat wersji 3D. Ale powiem od razu: Szału nie ma.

1. Tego 3D zupełnie nie widać. Ani grudek błota lecących w kierunku widza, ani myśliwców wyłaniających się zza kadru… Parę razy w kinie zdjąłem okulary, aby przekonać się, czy mnie nie wkręcają z tym 3D, ale bez okularów się jednak ten film ciężko ogląda – jest nie ostro. Jasne – powiecie że to dobrze że ten trójwymiar jest taki dyskretny a nie wali po oczach, ale jednak momentami wypada słabo. Zwłaszcza jak zestawi się go z filmami robionymi „specjalnie” pod 3D. Niektóra „nieostrość” dodana po to, aby rozróżnić bliższy od dalszy plan wygląda po prostu słabo.

2. Fajnie, że Star Wars wraca do kin. Jeśli jakiś dzieciak urodził się w 1998 lub 1999 to teraz ma 12-13 lat. Zatem jest w wieku akurat aby zobaczyć Gwiezdne wojny na wielkim ekranie. To chyba jedyny plus.

I to w sumie tyle. Nie zrozumcie mnie źle – te trójwymiarowe Gwiezdne wojny nie są tragiczne. Po prostu – miałem gigantyczne oczekiwania, zwłaszcza, że znam ten film na pamięć, więc koncentrowałem się w zasadzie tylko na aspekcie technicznym. Każdy dzieciak będzie się świetnie bawił. Nie zmienia to faktu, że chyba wolałbym Mroczne Widmo obejrzeć w zwykłym, dwuwymiarowym kinie.