No i pojawiło się demo Mass Effect 3. Panowie i Panie – czapki z głów. Kolejny hit nadchodzi.

Na początek miłe zaskoczenie. Pomimo tego, że nie mam wykupionej usługi Xbox Live, mogłem pobrać demo. To bardzo dobry krok. Zazwyczaj, niestety, demo najpierw dostają posiadacze Golda, a cala reszta – jakiś tydzień później. Stąd – nie napalałem się zbytnio na datę 14 lutego. Ale jednak. Właśnie przeszedłem demo single player najnowszego Mass Effecta.

Muszę przyznać, że to bardzo dobre demo. Pokazuje dwa epizody z gry. Jeden – to sam początek – zawiązanie akcji. Pokazane w nim jest to, z czym będziemy musieli się zmierzyć. Bardzo klimatyczny jest ten wstęp muszę przyznać. Mówiąc w skrócie: musimy uratować Ziemię. Ale żeby tego dokonać, najpierw trzeba polatać po galaktyce i zebrać sojuszników. Tyle wiadomo. Drugi fragment dema rzuca nas dalej w akcję. Shepard jest już na dwunastym czy trzynastym poziomie i udało się zebrać przynajmniej część drużyny. Musimy uwolnić kobietę-krogankę. Cerberus atakuje, przebijamy się przez poziomy uczestnicząc w bardzo dynamicznej walce. I to w zasadzie koniec dema.

Co nowego w Mass Effect 3?

Zaskakująco niewiele. Owszem – walka jest nieco bardziej dynamiczna, bo trzeba się częściej ruszać zza osłon (nie wystarczy tylko się przyczaić i strzelać ile fabryka dała amunicji), ale nie jest to znacząca zmiana w stosunku do „dwójki”. Fajnym wynalazkiem jest omniblade, czyli „widmowe” jakim dysponuje Shepard. Często szybciej jest podbiec do przeciwnika i go powalić w ten sposób niż czaić się za osłoną. Wspominając o osłonach – teraz bohater ma nieco więcej możliwości przemieszczania się za nimi i między nimi. Prawdę mówiąc momentami jest to lekko denerwujące. Biegnę od osłony do osłony… A Shepard przykleja się do murku nie z tej strony co powinien – od strony z której strzelają! Ale podejrzewam, że to kwestia opanowania sterowania – po kilku chwilach rozgrywki pewnie się przyzwyczaję.

No i wreszcie oprawa audiowizualna. Nie zauważyłem różnicy na Xboxie porównując do „dwójki”. Gra jest bardzo ładnie narysowana, to fakt. Bardzo ładnie wygląda krajobraz atakowanej Ziemi. Ale… Wielkiego skoku nie ma. Ot dobry stary Mass Effect. Tylko Ashley Williams wyładniała. Muzyka – dobra. Udźwiękowienie, szczególnie odgłos karabinów – rewelacyjny. Teraz każda z broni brzmi naprawdę niepowtarzalnie, jest fajne echo – to naprawdę się Bio Ware udało.

Trzeba wspomnieć o jeszcze jednej ważnej rzeczy, która jest nowa. Na początku gry wybieramy tryb gry. Mamy do wyboru albo „rozbudowaną fabułę”, albo tryb „RPG” – czyli standardowy, albo tryb akcji. Tryby te, jak mniemam, różnią się ilością dialogów. Na razie przetestowałem jeden, ale obejrzę pozostałe i dam znać.

Podsumowując: demo tylko podsyciło chęć zobaczenia pełnej gry. Jest bardzo dobre, a Mass Effect 3 zapowiada się rewelacyjnie!

Kolejne informacje – m.in. o trybach rozgrywki – niebawem.